Mentalność człowieka sukcesu

Zasada jest prosta.Chcesz sukcesu? To po prostu się NIE PODDAWAJ. 

To się tyczy biznesu, pasji, związku – WSZYSTKIEGO. 

  
Rodzimy się słabi. Boimy się konfrontacji i bycia INNYMI. W szkołach uczą nas schematów. Uczymy się działania w zgodzie z ogólnie przyjętymi zasadami. Mówią Ci: „Chcesz byc kimś? Musisz się uczyć z TYCH podręczników. Musisz iść na TE studia i poświecić swoje marzenia. DOROŚNIJ!” – mówią Ci. 

Wiesz dlaczego Ci tak mówią? Bo oni tak zrobili. 

Mówię Ci to jako uczeń, który z gimnazjum wyszedł ze średnia 5,2. 

Mówi Ci to jako student, który zawalił 2 kierunki studiów i (ledwo) kończy trzeci.

NIGDY nie zarobiłem pieniędzy na tym, czego nauczyłem sie w szkole. Wszystkie pieniądze zarobiłem na tym, że zamiast uczyć się na sprawdziany w liceum – realizowałem swoje pasje. 

Spędzałem setki, tysiące godzin robiąc to, co czuję. 

Teraz w 5 dni pracy mogę zarobić 20 000 zł. Tyle, co rocznie zarabia większość moich rówieśników (chyba, że wyjechali za granicę, ale ja naczyń po Angliku zmywać nie będę – sorry). 

Dodatkowo zarabiam na swojej pasji. 

I wiesz co? 

Patrzę na rówieśników. Tych, ktorzy sie ze mnie śmiali, że mam 2 z Chemii, że jestem zagrożony z Geografii i z Polskiego. 

Teraz mogę pojechać tam gdzie zechcę, chociaż z pamięci nie wiem gdzie to leży na mapie.

Teraz piszę posty, które czytają tysiące osob, chociaż na „polskim” z wypracowań dostawałem 2, bo „nie trafiałem w klucz”.

Fuck IT!

Nie trafiaj w klucze! Jestem klucznikiem i tworzę klucze pod zamki, które chcę otworzyć. 

Nie mówię Ci, że masz olać szkołę. Mowię Ci, żebyś ją olał, jeżeli czujesz, że przychodzi Ci z łatwością robienie czegoś, co inni mogą tylko z trudem naśladować!

Tam kryje się bogactwo! Tam powinieneś nakierować swoje zaangażowanie. 

I pamiętaj – to jest trudne. 

Będą się z Ciebie śmiali. Będą mieli Cię za dziwaka. Będziesz przez dłuższy czas pośmiewiskiem i powodem wielu żartów. Ja byłem…

I wiesz co? Teraz to ja się śmieję. Widzę jak pracują dla ludzi, z którymi ja spotykam się na lunch. 

Tak wyglada życie z perspektywy CEO. Jestem ponad nimi. Ty też mozesz. 

Jedna cecha, która uchroni Cię od porażki

Robiłem w życiu wiele rzeczy.

Byłem piłkarzem, kujonem, raperem, producentem muzycznym, grafikiem, blogerem, vlogerem, specjalistą Social Media i biznesmenem.

Każda z tych rzeczy przyniosła mi większe i mniejsze sukcesy jednak to, co uderza najbardziej to fakt, że żadna z nich tak naprawdę nie jest to jedną jedyną, której konsekwentnie chciałem się trzymać.

Jako piłkarz jeździłem na testy do Szamotuł i wiele osób stawiało na mnie jako talent wróżąc wielką karierę piłkarską.
Jako raper nagrałem z kilkoma, których dzieciaki mają płyty na półkach i poznałem ich jeszcze więcej.
Jako kujon do gimnazjum radziłem sobie świetnie, aż do momentu, w którym odezwała się moja buntownicza natura, bo przecież „średnia nie ma znaczenia przy rekrutacji na studia”.
Specjalistą Social Media jestem zawodowo, vlogerem okresowo, blogerem – sami wiecie – a biznesmenem jestem pół na pół (zależy od humoru).

Chciałem Wam zwrócić uwagę na jedną rzecz w tym wszystkim.

Skoro robiłem naprawdę wiele rzeczy imponujących dla danej społeczności w każdej z tych dziedzin, dlaczego żadnej z nich nie trzymam się teraz?
Dlaczego żadna z nich nie zarabia dla mnie pieniędzy?
Dlaczego z żadnej z nich nie jestem się w stanie utrzymać?

Powiem Wam dlaczego. Właśnie teraz drodzy czytelnicy.

Jest JEDNA RZECZ, która wyróżnia ludzi sukcesu, od ludzi zwykłych (to mój blog – nie bójmy się tego słowa).
Tą rzeczą jest właśnie konsekwencja.

focus

To konsekwencja, focus, skupienie i wyostrzenie wszystkich zmysłów na jednej jedynej rzeczy pozwala Ci robić rzeczy WIELKIE.
To zaangażowanie 100% swoich myśli, działań, wyobrażeń na jednym celu pozwoli Ci osiągnąć mistrzostwo w danej dziedzinie.

Nie możesz pozwolić sobie na zmienianie zainteresowań co 2-3 miesiące.
Przepraszam – możesz!

Możesz wszystko, ale robiąc wszystko, nie robisz tak naprawdę nic, a robiąc nic – nawet nie łudź się, że będziesz miał jakiekolwiek efekty.

Jeżeli usprawiedliwiasz zmienianie zainteresowań szukaniem siebie – nie ma problemu! Nie zabraniam.
Mówię Ci tylko, że ja poprzez skupienie swojej energii na jednym działaniu, które w danym momencie jest dla mnie najlepsze (i sam sobie stwórz definicję „dla mnie najlepsze”) zarobiłem w 7 dni pracy 20 000 zł.

AŁA.

To był cios. Jako CEO firmy wziąłem się w końcu za siebie.
Określiłem jasno, że czas na vlogi, filmy, muzykę, pasje jeszcze przyjdzie.
Potrzebuję teraz firmy, która będzie biznesem i będzie zarabiała nawet wtedy, gdy ja pracował nie będę. WTEDY przyjdzie czas na pasje.

Uwierzcie mi – dla kreatora nie ma nic bardziej wyzwalającego niż jasne określenie JEDNEGO priorytetu.

Zróbcie to.
Wybierzcie JEDNĄ rzecz (np. do 18.06 schudnę 10 kg; rozwinę biznes generując 50 000 zł miesięcznie) i skupcie CAŁĄ swoją uwagę na tej rzeczy.
Pozbądźcie się wszystkiego co Was ogranicza, dekoncentruje i wybija z rytmu.

Tak to robią najlepsi.

Zastanawiacie się na pewno jak to jest, że bogaci zdywersyfikowany portfel inwestycyjny: sieć restauracji, giełda, firma transportowa, biznes rodzinny i jeszcze sklep internetowy i jakoś dają radę?
Powiem Wam jak dają radę.

Najpierw zbudowali jedną restaurację.
Zatrudnili do zarządzania odpowiednich ludzi.
Otworzyli kolejną.
Później sieć restauracji.
Wprowadzili je na giełdę.
Płacąc za jedzenie przewoźnikowi, bardziej opłacało im się kupić dostawczaka i przywozić sobie samemu zatrudniając 2 ludzi.
Później kupili 2 auta; drugie pracowało dla innej restauracji.
Zatrudnili więcej LUDZI.
Przyszedł człowiek, który miał pomysł na otworzenie sklepu internetowego, ale nie miał kapitału.
Dali mu kapitał i mają sklep internetowy.
Ludzie.
Ludzie.
LUDZIE!

By robić wiele rzeczy na raz POTRZEBUJESZ INNYCH LUDZI.
Sam możesz robić jedną rzecz.
Skup się na tym, a odpowiedni ludzie pojawią się sami.

Dawno mnie tu nie było, ale będę wracał częściej.
Miło skrobnąć coś wartościowego dla ludzi, a rezygnuję już z prawie wszystkiego na rzecz mojej firmy.
Wrócę do Social Media jako milioner.

Love it or hate it.
Jestem skupiony – w końcu!

k.

PS. A tutaj ten sam przekaz w formie -> VLOGa.

***************************

Czekasz na kolejny wpis ?

Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil
http://www.instagram.com/kamilbelz

Dlaczego nie warto być agresywnym? Historia z życia.

Historia z dnia dzisiejszego.

Jadę tramwajem do moich Przyjaciół na herbatkę.
W tramwaju jak zwykle – siedzę, czytam książkę i raczej niezainteresowany światem zewnętrznym zanurzam się w lekturze Eckhart’a Tolle „Potęga teraźniejszości” ucząc się o umyśle.

W pewnym momencie jednak mój mózg dostał bardzo drastyczny sygnał.

W okolicach łydki i piszczela poczułem niesamowity ból. Tak silny, że momentalnie zrobiło mi się słabo. Podnoszę wzrok, a nade mną prostuje się mężczyzna cofając nogę, którą przed chwilą z całej siły mnie kopnął i krzyczy:

– „I co pedale? Nóżka na nóżkę? Chcesz w ryj?”

Wszystko trwa kilka sekund.

Podnoszę na niego wzrok mocno zszokowany. Widzę postać: 165 cm wzrostu, średnia postura – spokojnie dałbym mu rade w konfrontacji.

Organizm zaczyna wytwarzać adrenalinę jednocześnie redukując ból do zera. Spoglądam na gościa, on patrzy na mnie.
Zaczynam mieć myśli obronne. Uderzyć go w krocze, czy w szyję. Zerkam na prawo i widzę jego kumpla: 180 cm wzrostu, postury podobnej do mojej. Z nim mogłoby być ciężko.

Patrzę mu głęboko w oczy, mijają 3 sekundy od zajścia i nagle czuję jak adrenalina opada. Uspokajam się.

Trwamy tak w bezruchu w sumie 10 sekund, w trakcie których ja zaczynam dostrzegać kilka faktów: jest albo pijany, albo zaćpany (albo jedno i drugie na raz), jeżeli zareaguje agresją, najprawdopodobniej nic to nie da, bo odpowie tym samym; każde słowo wypowiedziane w kierunku takiego idioty nic nie wskóra; przypominam sobie ostatni wers Tolle, który pisze, że umysł można wyłączyć.

Wyłączam się… Facet stoi przy mnie w bezruchu, a w mojej podświadomości jakby oddalał się coraz bardziej i bardziej… Staje się coraz mniej istotni i mniej znaczący…

Po tych 10 sekundach odzywa się jego kumpel:

– „Ej, durniu co Ty robisz? Co Ci on przeszkadza? Chodź wysiadamy…” – i ruchem ręki zabiera go ode mnie do wyjścia.

Zrobili dwa kroki po czym napastnik wyciąga z kieszeni nóż około 20 centymetrowy i mówi do kumpla:

– „Co się przejmujesz. Najwyżej pedał by dostał pod żebra i chuj.”

  
Zbladłem. Świat się zatrzymał na kolejnych kilka sekund, które znowu wydawały się jakby wiecznością.

Nagle zacząłem uświadamiać sobie, jak wielka mądrość się we mnie obudziła.
Jak wielką głupotą byłoby zareagowanie na agresję tym samym.
Gdyby tylko moje „męskie ego” przejęło nade mną kontrolę – mogłem zostać dźgnięty nożem.
Mogłem mieć poważny uszczerbek na zdrowiu lub nawet stracić życie i to w tak durny sposób…

Kochani – nie reagujcie w takich sytuacjach.

Jedyne racjonalne wyjście to defensywa. Odsuńcie się jak najdalej.
Nigdy nie wiecie kim jest Wasz przeciwnik.

Pocałowałem książkę Eckhart’a, opowiedziałem tę historię znajomym – ku przestrodze, aby przypadkiem nigdy nie bronili swoich kobiet grając bohaterów, tylko brali je pod siebie i nogi za pas.

To nie jest tchórzostwo.
To jest rozwaga i dojrzałość.

Boże dziękuję za te wszystkie książki.
Chyba dzisiaj inwestycja się zwróciła.

***************************

Czekasz na kolejny wpis ?

Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil

Duch ponad ciało – czyli szczęście mimo wszystko!

Świadomość „Istnienia” daje niesamowitą wolność.

Próbowałem zdefiniować kim jestem ja i kim są inni i doszedłem do następującego wniosku.

Wszyscy wokół to tylko fruwające reakcje.

Najważniejsze i jedyne prawdziwe „Istnienie” to to, które mam w sobie. Którym ja jestem.

Reakcje przychodzą i odfruwają.
Pojawiają się i znikają.

Nie mają zupełnie żadnego znaczenia, jeżeli jestem obecny ze swoim „Istnieniem”. Jeżeli jestem Jego świadomy.
Opinie innych nie mają znaczenia.
Stan posiadania też.

Dowodem tego są depresje ludzi, którzy mają w życiu wszystko i szczęście tych, co nie mają nic.

Jeżeli możesz czuć się nieszczęśliwy jako milioner, człowiek sukcesu i inspiracja dla milionów osób – to po co to wszystko?
Jeżeli możesz być szczęśliwy jako zwykły człowiek, mający jedynie (i AŻ!) żonę i dziecko, 20-letni samochód i przyjaźń sąsiadów – to po co chcieć więcej?
To nie za bogactwem i osiągnięciami gonimy. Gonimy za czymś co już mamy. Za świadomością. Tylko świadomość jest w stanie dać nam jedno – szczęście.

Nie są do tego potrzebne sukcesy i pieniądze. To stan ducha, nie ciała.

To stan metafizyczny, a nie psychiczny.

To trudniejsze niż wydaje się każdemu z Was i jednocześnie bardzo proste. Trzeba odrzucić tylko wszystkie dystraktory. Wszystko to, co nas rozprasza. Wszystko to, co tak naprawdę nie ma znaczenia w obliczu nieśmiertelności.

To uświadomienie sobie swojej wielkości w byciu tak bardzo malutkim. To świadomość tego, że dobro i zło są w naszych czasach względne i ich definicje już dawno nie istnieją. Że bogaty i biedny to określenia mające zupełnie inne znaczenie w różnych szerokościach geograficznych.

Świadome „Istnienie” jest piękne.

aa

Daje wolność, otwiera nowe możliwości, wyzwala i przynosi większe efekty niż jakakolwiek motywacja.

Jednak stać ją na niewielu. Sfery duchowej nie nauczysz schematem i ćwiczeniami. Trzeba ją w sobie odnaleźć. Trzeba w nią uwierzyć. Trzeba ją dostrzec.

Trzeba przeżyć ciężkie chwile i stany depresyjne. Trzeba upaść bardzo nisko, by trafić w miejsce, w którym nic nie ma znaczenia i wszystko jest istotne. Nie ważne czym jest Twoje „upaść bardzo nisko”. Nie chodzi o to, by być bezdomnym pijąc piwo pod sklepem. Chodzi o stan psychiczny. Możesz być milionerem, „mieć wszystko” i jednocześnie upaść na dno. Tylko tam można zrozumieć prawdziwe szczęście. Tylko na dnie.

Jak sprawić, żeby ten stan nigdy nie przemijał? Jeszcze nie wiem.

Doświadczyłem go kilka razy w moim życiu i teraz też go doświadczam. Postanowiłem to spisać, podzielić się z tym w trakcie, gdy to odczuwam, bo podejrzewam, że nie będzie to trwało długo. Chcę mieć coś, do czego będę mógł wrócić, gdy znów stracę świadome „Istnienie”.

Może pomoże mi to pozostać w nim na dłużej albo chociaż sprawi, że będzie wracało do mnie częściej.

Świadome „Istnienie” jest piękne.

(Inspiracja: Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości” – strony 22-23)

***************************
Czekasz na kolejny wpis ?
Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil

Jak poradzić sobie z rozstaniem? (5 etapów)

Rozstania nigdy nie są łatwe.

Bez względu na to jak szalone singielki i single będą udawali szczęśliwych, jak bardzo będą się starali ukryć objawy smutku i jak mocno będą próbowali zapomnieć o swoich byłych partnerach – smutek będzie zawsze.

broke

Etap 1.
Pierwszym etapem, który musisz zrobić tuż po rozstaniu to AKCEPTACJA.
Zaakceptuj fakt, że osoba, którą kochałeś już nigdy nie będzie częścią Twojego życia i na początku będzie Ci z tym źle. To zupełnie normalne. Poradzisz sobie.
Nie popadaj tylko w zbytni romantyzm, bo to Cię wykończy.
Musisz sobie uświadomić, że tylko ta ostatnia osoba będzie dla Ciebie tą najważniejszą. Skoro zwolniło się miejsce w Twoim sercu – doceń to.
Możesz je wypełnić czymś nowym.
Ale czy to wystarczy?
Nie.
Twoim zadaniem jest wypełnić to czymś NOWYM i LEPSZYM.

To, czego ja Cię chcę nauczyć, to metody, która pozwoli Ci stłumić ten smutek i przywoła spojrzenie racjonalne, zamiast emocjonalnego i pozwoli Ci na rozpoczęcie nowego etapu w życiu.

Etap 2.
Tę technikę nazywam „kartką nienawiści”.
W momencie, gdy będziesz odczuwał złość, gniew i żal do osoby, która Cię zraniła – weź kartkę papieru i wypisz wszystkie negatywne cechy związane z tą osobą.
Ma być ich jak najwięcej. Niech dotyczą one wyglądu, zachowania, relacji z rodzicami, znajomymi, sposobu mówienia – słowem wszystko to, co choć przez chwilę Cię wkurzyło.

Wypisz to na kartce i miej ją gdzieś na wierzchu po to, abyś mógł ją przeczytać za każdym razem gdy pomyślisz o czymś co było dobre w tej osobie.
Jest to potrzebne aby Twój mózg zbił argumenty Twojego serca.

To nie jest proste. To nie jest konieczne.
Jednak wszyscy doskonale znamy beznadziejne sytuacje, w których związek nie ma szans na przetrwanie i ta technika jest po to, by sobie z tym poradzić.

Etap 3.
Bezwarunkowo USUŃ wszystkie numery, konta, rozmowy i wszystko co Was łączy.
Zablokuj na Facebook’u, Instagram’ie. Wyrzuć zdjęcia (Z DYSKU TEŻ) i sentymentalne pamiątki. Pozbądź się wszystkiego, co może Cię z tą osobą łączyć.

Jest Ci to potrzebne po to, aby Twoja podświadomość zaczęła budować nową rzeczywistość.
Czasami wystarczy tylko jeden mały szczegół. Jedna pamiątka. Coś, na co nawet nie zwracasz uwagi w codzienności, aby w Twojej głowie pojawiał się obraz tej osoby.

Etap 4.
Weź kolejną kartkę papieru i opisz jaka osoba byłaby idealna dla Ciebie.
To nazywam „kartką miłości„.
Robisz ją zupełnie analogicznie do „kartki nienawiści” tylko pisząc wszystkie cechy Twojej kobiety idealnej czy Twojego idealnego mężczyzny.

Wygląd, zawód, zainteresowania, pasje, zachowanie – wszystko co przyjdzie Ci na myśl.
Im więcej, im dokładniej, im bardziej szczegółowo i zaawansowanie – tym lepiej.

Etap 5.
Zacznij żyć.
Zapytaj się samego/samej siebie, co Ci daje w życiu szczęście i rób to.
Pamiętaj, że tylko szczęśliwy singiel jest w stanie zbudować w pełni świadomy i zdrowy związek.
Żeby to zrobić, żeby być w szczęśliwym związku z nowo poznaną osobą musisz zupełnie odrzucić od siebie przeszłość. Wszystko co za Tobą było już nie istnieje.
Nie wrócisz do tego i tego nie naprawisz.
To już umarło.
Jedyną prawdziwą i podsumowującą metodą na upadły związek jest CIĘŻKA PRACA.
Bądź zajęty. Nie marnuj czasu. Znajdź cel, który będzie wymagał Twojego pełnego zaangażowania i DO ROBOTY!

Pamiętaj, że najgorsze dla Twojego ex jest Twoje szczęście. I nie – nie chodzi o to, by być złośliwym i wrednym. Nie musisz na to patrzeć jak on cierpi.
BA! Dojdziesz do momentu, w którym to nawet się nie będzie dla Ciebie liczyło!
Ale teraz się liczy. Dlatego o tym piszę. Teraz wydaje Ci się, że zazdrosne spojrzenie ex to najlepsze co może Ci się przydarzyć.
Uwierz mi, że w pełni świadome spojrzenie z podziwem i dumą w lustro jest warte o wiele więcej.

Ale o tym się przekonasz jak zrobisz wszystkie kroki.

Po co to wszystko? 

Jak doskonale wiesz nasz umysł to potężne narzędzie. Potrafi przyciągać wszystko to, o czym myślimy. Nasze myśli tworzą nasze słowa. Słowa przeradzają się w czyny, a czyny tworzą rzeczywistość. To namacalny dowód na to, że wszystko co nas otacza jest w pierwszej kolejności stworzone w naszym umyśle – w naszej wyobraźni.

Potrzebujesz obrazów, opisów, szczegółowych planów aby zrealizowało się to, co chcesz.
Musisz o tym myśleć, poczuć to, pracować nad tym i codziennie o tym sobie przypominać. CODZIENNIE.

Zapomnij o tym co było, myśl o tym, co będzie, pracuj nad tym codziennie, a pewnego dnia poznasz kogoś, kto na Ciebie zasługuje.

Stać Cię na to, Kamil.
Zasługujesz na kogoś lepszego.

Nie będę Cię uszczęśliwiał. Nie będziesz tą jedyną. Nie będę z Tobą na zawsze…

Nie będę Cię uszczęśliwiał.
Nie będziesz „tą jedyną„.
Nie będę za Tobą tęsknił.
Nie będę Ci mówił co masz robić.
Nie będziesz moim ideałem.
Nie będę z Tobą na zawsze.

Dlaczego?
old

Nie będę Cię uszczęśliwiał, bo spotkamy się idąc po tej samej drodze w tym samym kierunku i szczęście nie będzie efektem naszych działań, a po prostu czymś naturalnym. Połączy nas to, że mamy podobne spojrzenie na świat, na rzeczywistość. Spotkamy się jako dwie szczęśliwe indywidualności, które chcą podzielić się swoim szczęściem z drugą osobą.

Nie będziesz „tą jedyną”, bo staniesz się Nią dopiero w chwili mojej śmierci, gdy rozłączy nas koniec mojego lub Twojego życia. Tylko ta ostatnia jest tą jedyną. Każda poprzednia jest tylko „kolejną”. Jedną z wielu. Każdą z nich doceniam i im dziękuję, bo dzięki nim udało mi się ukształtować mój charakter, który tak bardzo pokochasz.

Nie będę za Tobą tęsknił, bo jeżeli chciałaś ode mnie odejść, to najwidoczniej nie zasługujesz na moją miłość; na to, kim jestem; na to, co dla Ciebie zrobiłem. Dzięki temu, że odeszłaś poznam kobietę, która to doceni i będzie tą jedyną. Będzie tą jedyną, bo nigdy ode mnie nie odejdzie.

Nie będę mówił co masz robić, bo mimo tego, że będziemy razem – to jest wciąż Twoje życie. Nie jestem Twoją własnością, a Ty nie jesteś moją. Nie mam prawa mówić Ci co jest Twoim priorytetem w życiu, na czym powinnaś się skupić i czym jest dla Ciebie szczęście. Moim zadaniem jest w Ciebie wierzyć, gdy nikt w Ciebie nie wierzy. Wspierać, gdy zostajesz zupełnie sama. Pozwalać Ci realizować swoje marzenia, bez względu na wszystko.

Nie będziesz moim ideałem, bo ideały nie istnieją. Pokocham Ciebie taką, jaka jesteś. Pokocham Twoje wszystkie zalety z łatwością, jednak prawdziwym wyzwaniem dla mnie będzie pokochanie Twoich wad. Dlatego będę miał na to całe życie. Nie po to, by Cię zmieniać ale po to, by zaakceptować Twoje wszystkie niedoskonałości.

Nie będę z Tobą na zawsze, bo bez względu na to które z nas odejdzie pierwsze, przyjdzie moment, w którym zostaniesz sama. Albo na ziemi, albo poza nią. Nie będzie mnie przy Tobie. Nie jest to kwestia mojego wyboru. Takie jest po prostu życie. Taka jest po prostu śmierć.

Z tego powodu:

Musisz być szczęśliwa sama ze sobą.
Musisz być tą jedyną dla kogoś innego, gdy ja odejdę.
Musisz przestać za mną tęsknić, gdy odejdę.
Musisz robić to, co sprawia, że jesteś szczęśliwa.
Musisz zaakceptować swoje wady, by być idealną.
Musisz zrozumieć, że nie będę z Tobą na zawsze.

***************************
Czekasz na kolejny wpis ?
Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil

Jak docenić to co masz i chcieć więcej?

Istnieją dwa konteksty, z perspektywy których powinniśmy spoglądać na nasze życie. Kontekst doceniania i kontekst ambicji.
Ale to za chwilę…

Inspiracją do napisania tego posta jest człowiek, który właśnie wysiadł przede mną z pociągu. Był to postawny mężczyzna, w dobrze skrojonej koszuli, eleganckich spodniach, ciemnych okularach i laską. Tak, laską. Ten mężczyzna był niewidomy.

Za każdym razem, gdy widzę kogoś, kto dostał od losu coś co mogłoby się wydawać dla mnie wielkim ciosem – zastanawiam się ile próżności mam w sobie. Mimo tego, że narzekam niewiele, czuję się przy tym człowieku jak dziecko, które płacze, bo raz na jakiś czas nie może dostać tego, czego chce. A przecież mam to, o czym inni mogą tylko pomarzyć.
Dlaczego więc zdarza mi się narzekać?

Nasze życie jest skonstruowane w 100% z naszych myśli. Wszystko to, co nas otacza jest najpierw efektem tego, co rodzi się w naszej głowie. Następnie werbalizujemy nasze myśli tworząc słowa, którymi komunikujemy się z samym sobą i z innymi. Słowa mają realny wpływ na nasze czyny, także w tym miejscu tworzy się działanie, które jest już rzeczywistością. Tak z jednej myśli przeszliśmy do rzeczywistości. Tak myśl o tym, że ten post może mieć na Was pozytywny wpływ, rzeczywiście go stworzyła.
Dlatego tak ważne jest to, co siedzi w naszych głowach. TO jest klucz do każdego z naszych celów – MYŚL.
Chciałem Ci powiedzieć, co powinieneś myśleć, gdy patrzysz na swoje życie.
W kontekście doceniania tego, co masz, zawsze powinieneś patrzeć na ludzi, którzy mają od Ciebie mniej. Zawsze – powtarzam – ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto jest w gorszej sytuacji od Ciebie i marzy o tym, aby Twoje życie było jego rzeczywistością. Powiedz mi w takim razie jak to jest żyć życiem, które jest marzeniem dla innych? Nie wiesz? Bo zapominasz o tym przez drugi kontekst, który Cię rozprasza.
appreciate
W kontekście ambicji
zawsze powinniśmy patrzeć na ludzi lepszych od siebie. Dlatego tak bardzo istotne jest to, abyśmy podążali za kimś. Odnaleźli swojego mentora. Osobę, która jest dla nas wzorem do naśladowania. Kogoś, kto osiągnął to, co my chcemy osiągnąć i jest tym, kim my chcemy być. Nie chodzi o naśladownictwo, chodzi o to, że Ci ludzie przeskoczyli wszystkie poprzeczki, które my dopiero mamy sobie wyznaczyć. Po pierwsze pomogą one nam zdefiniować te poprzeczki (cele), po drugie pozwolą nam ustalić ich kolejność i na samym końcu nie pozwolą nam się zatrzymać w martwym punkcie. W kontekście ambicji ZAWSZE – powtarzam – ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto jest od Ciebie lepszy. Dzięki temu Twoje życie zawsze będzie miało kolejny cel. Dzięki temu nigdy nie ugrzęźniesz w martwym punkcie. Dzięki temu będziesz szczęśliwy, bo to nie osiągnięcie celu daje Ci szczęście, a droga, która do niego prowadzi.

Mówi się, że jeżeli jesteś najmądrzejszą osobą w pokoju, to jesteś w złym pokoju. To prawda. Jest to jeden z powodów, dla których urwałem kontakt z 99% moich znajomych z czasów gimnazjum, liceum, a nawet studiów. Nie ma w tym nic złego – dla mnie.

Dla nich jestem zadufanym w sobie dupkiem, który pierwszy nie zadzwoni (oni paradoksalnie też, chociaż ja ich od dupków nie wyzywam), nie zaprosi, nie odezwie się. To jest niestety jeszcze ta polskość, która zakorzeniona każe nam zbijać sukcesy innych do ziemi, zamiast wziąć się do pracy i dogonić peletoniste. Dlatego jestem dla nich „tym złym”.

To jest jednak tylko i wyłącznie ich projekcja. Nie wiedzą, że mimo tego, że zmieniłem się w olbrzymim stopniu w stosunku do czasów, w których się znaliśmy, tak naprawdę jestem jeszcze bardziej miłym, pokornym i empatycznym człowiekiem. Nie jestem na nich ani zły, ani nie jest mi nawet przykro. No może trochę jest mi przykro, bo rzeczywiście zdarza się, że dochodzą do mnie informacje o tym, jak mój były przyjaciel o mnie mówi ale nawet wtedy wzruszę ramionami, bo gdy dochodzi do przypadkowego bezpośredniego spotkania, to on czuje wstyd – nie ja.

Jak już osiągnę swoje cele, zacznę uczyć innych ludzi jak to robić. Mam nadzieję, że wtedy przyjdą na moje szkolenie i powiedzą: „Tak! Znałem go. Zaczynaliśmy w tym samym miejscu, a jemu się udało. TEŻ TAK CHCĘ!” To byłoby coś wspaniałego.
Doceniajcie to, co macie, bo tylko wtedy możecie zacząć oczekiwać od życia więcej.shutterstock_134044358
Podsumowując, bo jak zwykle odfrunąłem, w kontekście doceniania patrz na tych, co mają gorzej; w kontekście ambicji, patrz na tych, co są od Ciebie lepsi, a Twój sukces i szczęście będą zawsze szły ze sobą trzymając się za ręce.

11889523_496881167155260_3569308360715763733_n
Powodzenia,

kb.

PS. Na ostatnim zdjęciu ja i trener mentalny Jakub B. Bączek tuż po spotkaniu biznesowym w jego domu. Niesamowity człowiek! To była wielka przyjemność.

***************************
Czekasz na kolejny wpis ?
Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil