Duch ponad ciało – czyli szczęście mimo wszystko!

Świadomość „Istnienia” daje niesamowitą wolność.

Próbowałem zdefiniować kim jestem ja i kim są inni i doszedłem do następującego wniosku.

Wszyscy wokół to tylko fruwające reakcje.

Najważniejsze i jedyne prawdziwe „Istnienie” to to, które mam w sobie. Którym ja jestem.

Reakcje przychodzą i odfruwają.
Pojawiają się i znikają.

Nie mają zupełnie żadnego znaczenia, jeżeli jestem obecny ze swoim „Istnieniem”. Jeżeli jestem Jego świadomy.
Opinie innych nie mają znaczenia.
Stan posiadania też.

Dowodem tego są depresje ludzi, którzy mają w życiu wszystko i szczęście tych, co nie mają nic.

Jeżeli możesz czuć się nieszczęśliwy jako milioner, człowiek sukcesu i inspiracja dla milionów osób – to po co to wszystko?
Jeżeli możesz być szczęśliwy jako zwykły człowiek, mający jedynie (i AŻ!) żonę i dziecko, 20-letni samochód i przyjaźń sąsiadów – to po co chcieć więcej?
To nie za bogactwem i osiągnięciami gonimy. Gonimy za czymś co już mamy. Za świadomością. Tylko świadomość jest w stanie dać nam jedno – szczęście.

Nie są do tego potrzebne sukcesy i pieniądze. To stan ducha, nie ciała.

To stan metafizyczny, a nie psychiczny.

To trudniejsze niż wydaje się każdemu z Was i jednocześnie bardzo proste. Trzeba odrzucić tylko wszystkie dystraktory. Wszystko to, co nas rozprasza. Wszystko to, co tak naprawdę nie ma znaczenia w obliczu nieśmiertelności.

To uświadomienie sobie swojej wielkości w byciu tak bardzo malutkim. To świadomość tego, że dobro i zło są w naszych czasach względne i ich definicje już dawno nie istnieją. Że bogaty i biedny to określenia mające zupełnie inne znaczenie w różnych szerokościach geograficznych.

Świadome „Istnienie” jest piękne.

aa

Daje wolność, otwiera nowe możliwości, wyzwala i przynosi większe efekty niż jakakolwiek motywacja.

Jednak stać ją na niewielu. Sfery duchowej nie nauczysz schematem i ćwiczeniami. Trzeba ją w sobie odnaleźć. Trzeba w nią uwierzyć. Trzeba ją dostrzec.

Trzeba przeżyć ciężkie chwile i stany depresyjne. Trzeba upaść bardzo nisko, by trafić w miejsce, w którym nic nie ma znaczenia i wszystko jest istotne. Nie ważne czym jest Twoje „upaść bardzo nisko”. Nie chodzi o to, by być bezdomnym pijąc piwo pod sklepem. Chodzi o stan psychiczny. Możesz być milionerem, „mieć wszystko” i jednocześnie upaść na dno. Tylko tam można zrozumieć prawdziwe szczęście. Tylko na dnie.

Jak sprawić, żeby ten stan nigdy nie przemijał? Jeszcze nie wiem.

Doświadczyłem go kilka razy w moim życiu i teraz też go doświadczam. Postanowiłem to spisać, podzielić się z tym w trakcie, gdy to odczuwam, bo podejrzewam, że nie będzie to trwało długo. Chcę mieć coś, do czego będę mógł wrócić, gdy znów stracę świadome „Istnienie”.

Może pomoże mi to pozostać w nim na dłużej albo chociaż sprawi, że będzie wracało do mnie częściej.

Świadome „Istnienie” jest piękne.

(Inspiracja: Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości” – strony 22-23)

***************************
Czekasz na kolejny wpis ?
Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil

Reklamy

2 thoughts on “Duch ponad ciało – czyli szczęście mimo wszystko!

  1. Panie Kamilu, trafia pan jak zawsze w samo sedno! Zgadzam się z pana słowami, iż trzeba upaść na samo dno, by dostrzec co tak naprawdę w życiu jest ważne. Mam nadzieję, że będzie pan częściej tu pisał, bo te teksty dają potężnego kopa do działań.
    Pozdrawiam. 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s