Dlaczego nie warto być agresywnym? Historia z życia.

Historia z dnia dzisiejszego.

Jadę tramwajem do moich Przyjaciół na herbatkę.
W tramwaju jak zwykle – siedzę, czytam książkę i raczej niezainteresowany światem zewnętrznym zanurzam się w lekturze Eckhart’a Tolle „Potęga teraźniejszości” ucząc się o umyśle.

W pewnym momencie jednak mój mózg dostał bardzo drastyczny sygnał.

W okolicach łydki i piszczela poczułem niesamowity ból. Tak silny, że momentalnie zrobiło mi się słabo. Podnoszę wzrok, a nade mną prostuje się mężczyzna cofając nogę, którą przed chwilą z całej siły mnie kopnął i krzyczy:

– „I co pedale? Nóżka na nóżkę? Chcesz w ryj?”

Wszystko trwa kilka sekund.

Podnoszę na niego wzrok mocno zszokowany. Widzę postać: 165 cm wzrostu, średnia postura – spokojnie dałbym mu rade w konfrontacji.

Organizm zaczyna wytwarzać adrenalinę jednocześnie redukując ból do zera. Spoglądam na gościa, on patrzy na mnie.
Zaczynam mieć myśli obronne. Uderzyć go w krocze, czy w szyję. Zerkam na prawo i widzę jego kumpla: 180 cm wzrostu, postury podobnej do mojej. Z nim mogłoby być ciężko.

Patrzę mu głęboko w oczy, mijają 3 sekundy od zajścia i nagle czuję jak adrenalina opada. Uspokajam się.

Trwamy tak w bezruchu w sumie 10 sekund, w trakcie których ja zaczynam dostrzegać kilka faktów: jest albo pijany, albo zaćpany (albo jedno i drugie na raz), jeżeli zareaguje agresją, najprawdopodobniej nic to nie da, bo odpowie tym samym; każde słowo wypowiedziane w kierunku takiego idioty nic nie wskóra; przypominam sobie ostatni wers Tolle, który pisze, że umysł można wyłączyć.

Wyłączam się… Facet stoi przy mnie w bezruchu, a w mojej podświadomości jakby oddalał się coraz bardziej i bardziej… Staje się coraz mniej istotni i mniej znaczący…

Po tych 10 sekundach odzywa się jego kumpel:

– „Ej, durniu co Ty robisz? Co Ci on przeszkadza? Chodź wysiadamy…” – i ruchem ręki zabiera go ode mnie do wyjścia.

Zrobili dwa kroki po czym napastnik wyciąga z kieszeni nóż około 20 centymetrowy i mówi do kumpla:

– „Co się przejmujesz. Najwyżej pedał by dostał pod żebra i chuj.”

  
Zbladłem. Świat się zatrzymał na kolejnych kilka sekund, które znowu wydawały się jakby wiecznością.

Nagle zacząłem uświadamiać sobie, jak wielka mądrość się we mnie obudziła.
Jak wielką głupotą byłoby zareagowanie na agresję tym samym.
Gdyby tylko moje „męskie ego” przejęło nade mną kontrolę – mogłem zostać dźgnięty nożem.
Mogłem mieć poważny uszczerbek na zdrowiu lub nawet stracić życie i to w tak durny sposób…

Kochani – nie reagujcie w takich sytuacjach.

Jedyne racjonalne wyjście to defensywa. Odsuńcie się jak najdalej.
Nigdy nie wiecie kim jest Wasz przeciwnik.

Pocałowałem książkę Eckhart’a, opowiedziałem tę historię znajomym – ku przestrodze, aby przypadkiem nigdy nie bronili swoich kobiet grając bohaterów, tylko brali je pod siebie i nogi za pas.

To nie jest tchórzostwo.
To jest rozwaga i dojrzałość.

Boże dziękuję za te wszystkie książki.
Chyba dzisiaj inwestycja się zwróciła.

***************************

Czekasz na kolejny wpis ?

Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil

Duch ponad ciało – czyli szczęście mimo wszystko!

Świadomość „Istnienia” daje niesamowitą wolność.

Próbowałem zdefiniować kim jestem ja i kim są inni i doszedłem do następującego wniosku.

Wszyscy wokół to tylko fruwające reakcje.

Najważniejsze i jedyne prawdziwe „Istnienie” to to, które mam w sobie. Którym ja jestem.

Reakcje przychodzą i odfruwają.
Pojawiają się i znikają.

Nie mają zupełnie żadnego znaczenia, jeżeli jestem obecny ze swoim „Istnieniem”. Jeżeli jestem Jego świadomy.
Opinie innych nie mają znaczenia.
Stan posiadania też.

Dowodem tego są depresje ludzi, którzy mają w życiu wszystko i szczęście tych, co nie mają nic.

Jeżeli możesz czuć się nieszczęśliwy jako milioner, człowiek sukcesu i inspiracja dla milionów osób – to po co to wszystko?
Jeżeli możesz być szczęśliwy jako zwykły człowiek, mający jedynie (i AŻ!) żonę i dziecko, 20-letni samochód i przyjaźń sąsiadów – to po co chcieć więcej?
To nie za bogactwem i osiągnięciami gonimy. Gonimy za czymś co już mamy. Za świadomością. Tylko świadomość jest w stanie dać nam jedno – szczęście.

Nie są do tego potrzebne sukcesy i pieniądze. To stan ducha, nie ciała.

To stan metafizyczny, a nie psychiczny.

To trudniejsze niż wydaje się każdemu z Was i jednocześnie bardzo proste. Trzeba odrzucić tylko wszystkie dystraktory. Wszystko to, co nas rozprasza. Wszystko to, co tak naprawdę nie ma znaczenia w obliczu nieśmiertelności.

To uświadomienie sobie swojej wielkości w byciu tak bardzo malutkim. To świadomość tego, że dobro i zło są w naszych czasach względne i ich definicje już dawno nie istnieją. Że bogaty i biedny to określenia mające zupełnie inne znaczenie w różnych szerokościach geograficznych.

Świadome „Istnienie” jest piękne.

aa

Daje wolność, otwiera nowe możliwości, wyzwala i przynosi większe efekty niż jakakolwiek motywacja.

Jednak stać ją na niewielu. Sfery duchowej nie nauczysz schematem i ćwiczeniami. Trzeba ją w sobie odnaleźć. Trzeba w nią uwierzyć. Trzeba ją dostrzec.

Trzeba przeżyć ciężkie chwile i stany depresyjne. Trzeba upaść bardzo nisko, by trafić w miejsce, w którym nic nie ma znaczenia i wszystko jest istotne. Nie ważne czym jest Twoje „upaść bardzo nisko”. Nie chodzi o to, by być bezdomnym pijąc piwo pod sklepem. Chodzi o stan psychiczny. Możesz być milionerem, „mieć wszystko” i jednocześnie upaść na dno. Tylko tam można zrozumieć prawdziwe szczęście. Tylko na dnie.

Jak sprawić, żeby ten stan nigdy nie przemijał? Jeszcze nie wiem.

Doświadczyłem go kilka razy w moim życiu i teraz też go doświadczam. Postanowiłem to spisać, podzielić się z tym w trakcie, gdy to odczuwam, bo podejrzewam, że nie będzie to trwało długo. Chcę mieć coś, do czego będę mógł wrócić, gdy znów stracę świadome „Istnienie”.

Może pomoże mi to pozostać w nim na dłużej albo chociaż sprawi, że będzie wracało do mnie częściej.

Świadome „Istnienie” jest piękne.

(Inspiracja: Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości” – strony 22-23)

***************************
Czekasz na kolejny wpis ?
Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil