Jak stać się tolerancyjnym? Czyli tęcza kontra biało-czerwona flaga.

Jest jedna skuteczna metoda nauczenia kogoś tolerancji.

Wyobraź sobie, że jesteś homoseksualny. Wiem, że nie jest to łatwe, ale postaraj się.

Wszyscy kochają swoich partnerów. Nie ze względu na seks, a za to jak na Ciebie patrzy, za to, że Cię wspiera, za to, że gdy inni mają Cię gdzieś, jemu/jej zależy na Tobie. Przegadujecie noce zamiast spać. Czujecie coś więcej niż potrzeba seksu. Czujecie bliskość. Wszyscy tak mają. Każda kobieta dla prawdziwej miłości jest gotowa zrobić wszystko. Każdy prawdziwy facet, wie czym jest miłość. 

Ale Ty przecież też wiesz.

Wszyscy mają prawo do szczęśliwego życia w miłości – Ty nie masz.

Wszyscy biorą śluby – Ty nie możesz.

Zadajesz sobie pytania:
Dlaczego Bóg mnie tak ukarał?
Dlaczego jestem inny i nic z tym nie mogę zrobić?
Mam całe życie udawać, że jestem kimś, kim nie jestem?

I udajesz. Przez pierwszych 20 lat swojego życia. Przez ten czas, za każdym razem czułeś się niekomfortowo przebierając się z chłopakami na WF-ie stając przodem do ściany. Twoje powściągliwe zachowanie drażniło wypełnionych testosteronem kumpli. Stałeś się ofiarą drwin i popychadłem. Dzieje się tak przez cały okres szkolny. Wszyscy wiedzą, że jesteś „jakiś inny”. Wyzywają Cię od „ciepłych”, „pedałów” i „ciot”. Gdziekolwiek nie pójdziesz obawiasz się, że ktoś odkryję Twój sekret, więc grasz jeszcze bardziej. Udajesz tak, aby nikt z nowego środowiska się nie zorientował.

Pewnego dnia po jednym z porannych wybuchów rozpaczy, stajesz przed lustrem w łazience ocierając łzy z oczu. 

Codziennie patrzysz na siebie z nienawiścią i odrazą. Brzydzisz się sam siebie. Najchętniej zakończyłbyś swoje życie ale nie masz odwagi. Jest jedna osoba, przez którą tego nie zrobisz.

Mama. 

Mama, która Cię bezgranicznie kocha, chociaż domyśla się jaki jesteś. Nigdy jej tego nie powiedziałeś, ale czujesz, że Ona wie.
Mama, która przekonuje Ojca, że powinien przestać próbować Cię uczynić „męskim” przez kary cielesne.
Mama, która rozumie Cię jak nikt inny. Kocha Cię bez względu na to, jakim jesteś. 

Nie znasz nikogo takiego jak ona.

Patrzysz sobie w oczy i szukasz wzroku jakim Mama na Ciebie patrzy. Pełnym miłości, tolerancji i zrozumienia. Nie znajdujesz go. Szukasz go codziennie. Chciałbyś pokochać to jakim jesteś, ale nie potrafisz. Świat Ci na to nie pozwala. Jesteś skazany na wieczne nieszczęście. 

„Rzeczywiście jestem?” – pytasz siebie.

Co mogę z tym zrobić? Nic.
Czy potrafię się zmienić? Nie.
Próbowałem wiele razy. Czy mam na to wpływ? Nie.

Masz dość i nagle coś w Tobie pęka.

Nagle zaczynasz rozumieć, że jedyną drogą do szczęścia, jest samoakceptacja. Musisz zaakceptować to, jaki jesteś. Nie możesz przejmować się opinią innych. To jest Twoje życie. Zasługujesz na szczęście. Każdy zasługuje. Musisz zacząć być sobą. Zbyt wiele razy myślałeś o samobójstwie. 

I przyznajesz to otwarcie.

Najpierw Mamie, która płacze, bo rozumie i cieszy się, że mówisz to otwarcie.
Chwilę po tym, płaczę, bo dochodzi do niej, że nigdy nie będzie miała biologicznych wnuków. Cieszy się i rozpacza jednocześnie. Ale kocha Cię i chce byś był szczęśliwy.

Później ludziom w szkole, którzy patrzą na Ciebie z odrazą. Dobrze wiedzieli, ale fakt, że Ty to zaakceptowałeś wprowadza ich w zakłopotanie. Już Cię nie dręczą, bo przecież nie ruszają Cię wyzwiska.
Tak, jestem „ciepły”. I co teraz? Coś jeszcze masz mi do powiedzenia?” – mówisz. – 
Jestem „ciepły” ale jestem lepszym człowiekiem od Ciebie. Nie krzywdzę innych. Pomagam ludziom i mimo swojej odmienności jestem znacznie lepszym człowiekiem niż Ty.

Ojcu nie powiedziałeś. Bałeś się, że wyrzuci Cię z domu, a masz jeszcze rok liceum. Poczekasz z tym do studiów. 

Liceum się kończy. Ostatnie 8 miesięcy było całkiem fajne. Wzrosła Twoja akceptacja samego siebie. Inni widzieli, że nic nie mogą zrobić, także przestali się z Tobą droczyć. Zakumplowałeś się nawet z kilkoma dziewczynami i… z jednym kumplem.

Okazało się, że nie przeszkadza mu Twoja orientacja, a jako jedyny interesujesz się snooker’em i macie wspólny temat.

Po jednej z domówek dowiadujesz się, że Twoim nowym znajomym nie przeszkadzało to, jaki jesteś, a to, że inni się z Ciebie śmiali. Zaczynasz rozumieć, że odpowiedni ludzie znajdą się sami; że świat nie jest taki zły. Musisz po prostu być sobą.

Wyjeżdżasz na studia. Do dużego miasta. Jest Ci jeszcze łatwiej. W Twojej grupie na studiach jest jeden „dupek”, który zaczyna kierować w Twoją stronę podteksty i obgadywać Cię. Nie wytrzymujesz. Na trzecich zajęciach, zaraz przez wejściem wykładowcy wstajesz i oznajmiasz: 

Jestem gejem. Jeżeli komuś to przeszkadza, to niech wsadzi sobie swoją opinię w d***. Nie po to męczyłem się 20 lat, popełniałem próby samobójcze i zmarnowałem pierwszy etap swojego życia, żeby teraz się przejmować takimi ludźmi. Nie wchodzę w Wasze życia, więc Wy nie wchodźcie w moje.

Wszyscy siedzą zamurowani. Twój główny oprawca też. Dalej się z Ciebie będzie naśmiewał, ale nikt nie będzie chciał go słuchać.

Dałeś wszystkim do myślenia. Po kilku zajęciach ludzie zaczynają Cię zapraszać do stolika na stołówce.
Zaimponowałeś wszystkim. Zaczynasz dostrzegać w ludziach wzrok, którym patrzyła na Ciebie Twoja mama. 

Nie obchodzi ich to, w jaki sposób sypiasz ze swoim chłopakiem.
Nie interesują ich Twoje preferencje seksualne. 

Nikogo nie krzywdzisz. Wręcz uszczęśliwiasz swojego chłopaka. Dajesz przykład innym, że nie należy przejmować się opinią innych. Tłumaczysz, że jest to jedyny przepis na szczęście.

W końcu jesteś szczęśliwy.
gay

Zjeżdżasz do domu na wakacje. Wiesz, że czekają Cię 3 miesiące codziennego życia z Mamą i Ojcem.

Po tygodniu postanawiasz mu powiedzieć. Schodzisz po schodach i widzisz Ojca. Wstał właśnie z kanapy i idzie w kierunku lodówki po piwo. Zawsze do meczu pije piwo. 

Zachodzisz mu drogę.

-„Tato…” – zaczynasz drżącym głosem. – „Muszę Ci coś powiedzieć.” – Twoje oczy wypełniają się łzami, a głos załamuje coraz bardziej.

Ojciec patrzy na Ciebie i domyśla się, co chcesz mu powiedzieć. Na jego twarzy pierwsza pojawia się złość. Brwi zaczynają się marszczyć, a serce bić tak mocno, że tętno widać na jego szyi. Tkwicie tak w spojrzeniu przez 5 sekund, które z Twojej perspektywy wydają się być wiecznością.

Jestem gejem.” – mówisz rozklejając się totalnie.

Przepraszam Tato. Jestem gejem i nic nie mogę z tym zrobić…” – wybuchasz płaczem wciąż stojąc metr od ojca, jednak już z twarzą w dłoniach.

Po kilku sekundach podnosisz wzrok pierwszy raz. Twój Ojciec dalej się nie rusza, ale na jego twarzy pojawia się inny wyraz twarzy.

Chyba zrozumiał. Łzy napływają mu do oczu. Złość przeradza się w bezradność i… miłość. Twój Ojciec Cię kocha i nie może z tym nic zrobić, tak samo jak Ty ze swoją orientacją.

Zaczyna płakać i przytula Cię.

– „Wiem Synu. Kocham Cię. Przepraszam za wszystko.

I płaczecie razem.

Wchodzi Mama, która na sam widok rzuca zakupy i podbiega do Was. Od razu wiedziała co się stało. Obejmuje Was oboje i wybucha płaczem.

Płaczem szczęścia.

Dla Ciebie jest to najwspanialszy moment Twojego życia. Druga najważniejsza osoba dla Ciebie w końcu Cię zaakceptowała.

W końcu jesteś wolny.
W końcu możesz być szczęśliwy.
Miłość znowu wygrała.

To opowiadanie ma nauczyć Cię, że nie masz wpływu na to, kim się rodzisz.
Zanim następnym razem zaczniesz oceniać, odpowiedz sobie na pytanie: 

„Co jeżeli moje dziecko urodzi się homoseksualne?”

Co jeżeli przyjdzie Ci przyjąć rolę Ojca lub Matki z tekstu powyżej?
Co zrobisz wtedy?
Dalej będziesz przeciwny tolerancji?

No właśnie…

W związku z ustawą, która pozwala na legalne małżeństwa par homoseksualnych w USA, miliony osób na całym świecie wyraża swoje poparcie dla par gejowskich. Oczywiście istnieje też druga strona barykady.

Niczego tak nie cierpię jak braku tolerancji.

Patrzenie na kogoś przez pryzmat stosunku seksualnego jest dla mnie na takim poziomie jak ocenianie za kolor skóry, wyznanie czy płeć. Bo jakim prawem oceniamy ludzi, z perspektywy czegoś, na co nie mają wpływu?

Homoseksualista nie wybiera.

Nie jest to ani „moda”, ani świadomy wybór tych ludzi.
To, że będą się ukrywać nie zmieni Waszego życia na lepsze.
To, że MUSZĄ się ukrywać, sprawia, że ich życie to istny koszmar.

Na całym świecie, wszyscy najwięksi artyści i zwykli ludzie ustawiają sobie na portalu Facebook miniaturkę w kolorach tęczy.

W Polsce ludzie zaczynają ustawiać sobie miniaturkę z flagą Polski.
W mojej opinii, sprowadzanie (tak, sprowadzanie w dół, bardzo w dół) symbolu flagi Polski do symbolu braku tolerancji jest smutne.

Dlatego moja miniaturka będzie wyglądała tak.

miniaturka

Życzę Wam, abyście zrozumieli, że ocenianie przez pryzmat nie tylko preferencji seksualnych, ale każdego objawu „inności”, sprawia, że nasz świat staje się gorszym miejscem.

Walczmy o to, aby każdym na tym świecie, kto nie krzywdzi innych, mógł żyć takim życiem, na jakie ma ochotę.

Poza tym, to i tak do nas przyjdzie. Pary homoseksualne będą legalne u nas w Polsce też i to w przeciągu kilku-kilkunastu lat i przeciwnicy nic z tym nie poradzą.

Homoseksualistów z tego powodu nie zrobi się naglę więcej. Będzie ich tyle samo i uwierzcie mi, są to normalni ludzie, którzy tak jak my chcą prowadzić spokojne życie.
To MY im w tym przeszkadzamy, a nie Oni nam.

W pełni Polak, patriota i człowiek kochający ludzi,
Kamil Bełz.

PS. Obejrzyjcie ten film.

***************************
Czekasz na kolejny wpis ?
Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil

Reklamy

3 thoughts on “Jak stać się tolerancyjnym? Czyli tęcza kontra biało-czerwona flaga.

  1. Bardzo podobają mi się Twoje wpisy, a ten w szczególności. Nigdy nie miałam niczego do osób homoseksualnych, mam takich przyjaciół i są to cudowne osoby, które swojej orientacji nie narzucają innym jak to chcą pokazywać media. Jestem też osobą wierzącą i moje przekonania z moją wiarą, w moim odczuciu oczywiście, się nie kłócą. Bo zakładamy, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, Bóg się nie myli, dlatego nie mógł popełnić błędu stwarzając tych ludzi. To oczywiście jedna strona, druga to czysta biologia. Oni się tacy rodzą, nie są przez to gorsi, nie są przez to lepsi, po prostu – kochają kogoś innego. Zawsze zastanawiał mnie fakt, dlaczego my, mogąc kochać kogo sobie zamarzymy ( a że biologia uwarunkowała nas heteroseksualnie to nie zmienia faktu) nie pozwalamy robić tego innym. Żałosne są porównania, że jak zaakceptujemy homo to zaraz pojawi się akceptacja pedofilii, zoofilii i innych dewiacji. Prawdziwych dewiacji! Ta tendencja spychania wszystkiego do jednego worka sprawia, że zaczynamy być postrzegani jako niewyedukowani i zacofani. Nie mówię, że od razu trzeba zmieniać radykalnie poglądy, bo każdy ma do nich prawo. Ale po prostu pozwólmy ludziom żyć, pozwólmy im mieć takie same prawa jakie my mamy. Patrzymy na homoseksualistów przez pryzmat tego, co pokazują w telewizji. Facetów przebranych w sukienki, różowych „pedałków”. Zastanawia mnie dlaczego jeszcze się nie nauczyliśmy, że TV pokazuje jedynie skrajności? Cos co się sprzeda? Nie nawołuję do tego, żeby wszystkich kochać, bo to nie możliwe, ale tolerancja to nie jest cos strasznego, można się jej nauczyć, tylko najpierw trzeba zrozumieć, że każdy jest człowiekiem nie ważne czy kocha osoby tej samej, czy przeciwnej płci. Nie niszczmy nikomu życia, każdy ma różną psychikę, po jednym obraźliwe słowa spłyną jak po kaczce, ale innych mogą popchnąć nawet do samobójstwa.
    Cieszę się, że są ludzie tacy jak Ty, Kamilu, którzy mają swój rozum i potrafią znaleźć w tym złoty środek i być człowiekiem dla innych bez popadania w skrajność. Po prostu, być człowiekiem, niczego więcej od Polaków się nie oczekuje.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s