Dlaczego odkładamy na później?

Za każdym razem, gdy czuję się źle, gdy moje otoczenie nie działa tak, jak powinno i gdy budzę się rano smutny przez kilka dni, a w konsekwencji nawet tygodni z rzędu, pocieszam się w dziwny sposób.

Po kilku dniach zaczynam szukać winy w okół siebie.
W starych ubraniach, w podrapanej klapce od telefonu, w mieście, w którym mieszkam, w innych ludziach.
W tym momencie postanawiam coś zmienić i wpadam na genialny pomysł, w efekcie którego wypełniam swoje życie zabawkami.
Co więcej, w chwili, gdy w okół siebie już mam te zabawki i nie wiem co nowego mógłbym kupić, nawet nie wypełniam, a wymieniam swoje zabawki na nowe, lepsze.

Kupuję nowe ubrania, zmieniam telefon komórkowy na nowszy, wydaję pieniądze na wszystko to, co może mi przynieść poczucie chwilowej satysfakcji i ulgę.
Bo przecież jest lepiej. Tak czy nie?

Wstaję rano. Sprawdzam godzinę na telefonie za kilka tysięcy złotych.
Siadam do laptopa z jabłkiem i ubieram marynarkę, która sprawia, że wyglądam jak prezes banku.
Czuję ulgę.

Niestety tylko chwilową.
Fascynacja rzeczą trwa od kilku godzin do kilkunastu dni.
Niestety, stan pierwotny wraca.

Jak to jest, że czasami zamiast naprawić to, co się zepsuło, wyrzucamy to i kupujemy nowe?
Kiedyś spotkałem się z piękną anegdotą, która brzmiała mniej więcej tak…

Syn zasmucony swoimi niepowodzeniami w związkach podszedł do swojego ojca i matki, którzy w parku czule trzymali się za ręce i zapytał:
– „Jak to jest tato, że jesteście ze sobą już 50 lat, a dalej tak mocno się kochacie?”
– „Bo widzisz synu, my pochodzimy z czasów, w których jak coś się zepsuło, to się naprawiało, a nie wyrzucało i kupowało nowe.”
cute-old-cuoples-6
I tak rzeczywiście jest.

Zmieniamy wystrój, wygląd zewnętrzny, zasłonki i ogródek. Dbamy o pachnące świeczki, kupujemy automatyczne odświeżacze, a cały czas boimy się zaglądnąć do lodówki, gdzie leży stary, śmierdzący i zgniły kawałek mięsa.

Powiem Ci dlaczego tak robimy.
Zamiast dojść do źródła problemu, staramy się od niego uciec.
Przykrywamy go tylko warstwą zabawek, ozdób, posypujemy confetti i wydaje nam się, że w ten sposób uciekniemy od odpowiedzialności.

Jednak, niestety, ktoś ten kawał nieświeżego mięsa do tej lodówki musiał włożyć, a następnie zostawił go tam na długi, długi czas.
Prawdopodobnie na chwilę o nim zapomniał, a gdy już się zorientował, po prostu bał się konfrontacji i teraz szuka wymówek.
Zrzuca odpowiedzialność za swój błąd na otoczenie.

A wystarczyło tylko go wyciągnąć na drugi dzień, ubić tłuczkiem, przyprawić i wrzucić na rozgrzaną do czerwoności patelnię.

Nie. Nie teraz. Teraz już jest na to za późno.

Jeżeli metafora „steka” jako problemu do Ciebie jeszcze nie przemawia, to wyobraź sobie, że każdy problem, który prokrastynujesz (odkładasz na później), nie maleje.
Co więcej, każdy problem, który próbujesz ukryć, schować, zapomnieć, tylko czeka na moment, aby wyskoczyć i Cię zaatakować.

procrastinate

Te problemy to „cienie„, o których pisałem już wcześniej.

Moja rada?
Nie odkładaj na później, bo później nie istnieje.
Istnieje tylko tu i teraz.

bodyCover_334

Jeżeli masz osiągnąć sukces, zacznij dzisiaj i piszę Ci to zagryzając duży kawałek grillowanej wołowiny.
Moja lodówka jest pusta.
Mam nadzieję, że mimo później godziny, Ty też opróżnisz swoją.
Metaforycznie, oczywiście.

Powodzenia,
kb.

***************************
Czekasz na kolejny wpis ?
Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil
YouTube: http://www.youtube.com/kamilbelztv

Reklamy

2 thoughts on “Dlaczego odkładamy na później?

  1. Hej Kamilu! Napisałam do Ciebie wiadomość pod ostatnim postem o tym, że rzuciłam pracę itd… upłynęło zaledwie parę dni, a ja już jestem po rozmowie kwalifikacyjnej i w piątek idę do nowej pracy! 🙂 Zobaczymy jak tam będzie, atmosfera była fajna, trzymaj kciuki ;p
    Dzięki za motywację! Powodzenia 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s