Jaki kierunek studiów wybrać?

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jestem studentem od 4 lat i uczelnia na której jestem jest moją trzecią.
TAK. Trzecią.
Oznacza to, że w wieku 23 lat powinienem już być na I roku magistra. Tymczasem jestem szczęśliwym studentem na II roku studiów licencjackich na Uniwersytecie Ekonomicznym.
Tak. Bardzo szczęśliwym!

Zmarnowałeś 2 lata.” – mówili znajomi, którzy w tym momencie piszą magistra z kierunku, który wybrali im rodzice… A raczej chcieli powiedzieć, ale nie mieli odwagi, bo będąc ich rówieśnikiem potrafiłem już rozwinąć własną firmę, poznać smak samozatrudnienia, być inspiracją dla tysięcy osób i rzeczywiście, jako „ten co dwa razy nie zdał„, miałem nad nimi sporą przewagę.

Ale po co ja to właściwie piszę?
Mianowicie chcę Cię uczulić na jedną, bardzo, ale to bardzo ważną rzecz.

Graduates walking towards future

Studia w dzisiejszych czasach niczego Ci nie gwarantują.

I Jaki kierunek?

„Jak to?” – zapyta student medycyny lub prawa, który poszedł na studia kontynuując tradycję rodzinną. – „Będę miał pracę w kancelarii, świetne zarobki i możliwość rozwoju.”
Tak. Będziesz miał, jednak pamiętaj, że żadne pieniądze nie są w stanie odkupić Twoich marzeń. Możliwe, że stoisz teraz przed swoim największym życiowym wyborem.

Wyborem pomiędzy byciem RACJONALNYM, a SZCZĘŚLIWYM.

1) Racjonalnym, czyli studia, na które namawiają Cię rodzice, po których jest świetna praca, pewne zatrudnienie dzięki znajomościom (rodziców) i wspaniała kariera. Będziesz wychwalany na każdej imprezie rodzinnej, będą o Tobie mówić wszyscy sąsiedzi, podając Cię swoim nieposłusznym (ale jakże szczęśliwym!) dzieciom jako przykład, a obrazek z Twoim zdjęciem zawiśnie w przedpokoju domu rodzinnego na zawsze.
Twoja wypłata wypełni Twój dom. Niestety nie ludźmi, a zabawkami. Ozdobnikami, które będą przykrywały prawdziwy problem.
Pod warstwą samochodu za 200 000 PLN, wielkiego telewizora w salonie, marmurowego blatu w kuchni i basenu, znajdują się bowiem Twoje marzenia.

Marzenia, które umierają.
Cały czas umierają.

Niestety z marzeniami jest tak, że nie da się ich pochować, pożegnać, popłakać dwa tygodnie i zapomnieć. Marzenia „umierają” przez cały okres naszego życia.
I to nawet nie byłoby takie złe, jeżeli ten stan byłby stabilny. Do wszystkiego da się przyzwyczaić, jednak z marzeniami jest inaczej… Gorzej.

Marzenia z biegiem lat zaczynają „odżywać„.
Moja Babcia ma 86 lat. Jest poetką. Niespełnioną poetką. Pamiętam doskonale jak jeszcze kilka lat temu „chwaliła się”, że napisała ponad 200 wierszy, a połowę rozdała anonimowo. Opowiadała nawet, że kiedyś jedna z sąsiadek postanowiła podpisać jej wiersz swoim nazwiskiem. Gdy przyszła zapytać o zgodę, moja Babcia tylko wzruszyła ramionami… i pozwoliła.
Nigdy jej nie zależało na tym, ktoś wiedział, że to Ona jest autorką.
Nigdy, aż do teraz.

Od roku, codziennie opowiada, że „człowiek to głupi był„, a „nigdy mi nie zależało” zmieniło się na „SZKODA, że nigdy mi nie zależało.”

Z wierszy, które jej zostały, udało się stworzyć książkę i wydać 200 egzemplarzy. Mimo wszystko, teraz, to już nie ma takiej wartości. To wszystko za późno.
Dzięki mojej Babci wiem, że u schyłku naszego życia żałujemy jedynie tego, czego nie zrobiliśmy, albo tego, co zrobiliśmy patrząc na innych, zamiast na siebie.
Dzięki niej, mam teraz odwagę powiedzieć „ŻEGNAM” każdemu, kto próbuje przeszkodzić mi w realizacji moich marzeń.

Jest cudowną, szczęśliwą i niezwykle pozytywną kobietą. Mimo problemów z biodrem nie narzeka i cieszy się życiem.
Jednak jedyne co naprawdę ją dręczy, to marzenie.

Doskonale wiem, jakie są konsekwencje tego, gdy „nie zależy”, a ja nie chcę aby ktoś pod wierszem zwanym „Moje życie” wpisał swoje imię i nazwisko.
Bez względu na to czy są to moi rodzice, dziewczyna, czy ktokolwiek.
To jest mój wiersz i mam zamiar napisać go sam.

Jeżeli już tę drogę wybrałeś, to „gratuluję”!
Najprawdopodobniej właśnie spełniasz marzenia swoich rodziców, którzy są z Ciebie bardzo dumni.

Pamiętaj jednak, że ja potrzebowałem „zmarnować” dwa lata swoich studiów, żeby w końcu zacząć studia, które naprawdę mnie interesują.
Dzięki temu piszę do Ciebie ten tekst z Macbook’a, z doświadczeniami kogoś, kto w wieku 23 lat wie jak to jest zarabiać 2 000 zł dziennie i służyć przy tym innym ludziom.
Całkiem nieźle, co?

Nie martw się, że minie rok, czy też dwa.
Na walkę o Twoje marzenia nigdy nie jest za późno.

Kiedyś słyszałem anegdotę o kobiecie, której marzeniem były studia humanistyczne. Mimo podeszłego wieku (miała 70 lat) w końcu się odważyła, a gdy powiedziała o tym swoim koleżankom, usłyszała:
– „Jak to? Przecież jak skończysz studia, będziesz miała 75 lat!” – Na co kobieta odpowiedziała:
– „A jak nie skończę, to nie będę miała 75 lat?”

Tak to rzeczywiście jest.
Nasze marzenia nie mają daty ważności. ŻYCIE niestety ma.

Jeżeli jesteś na drugim roku – dokończ studia. To tylko rok.
Licencjat Ci (Twoim rodzicom) wystarczy, a dalej rób to, co naprawdę Cię kręci, bo pamiętaj, że ŻADNE pieniądze nie są w stanie odkupić Twoich marzeń.

Nie zastanawiałeś się nigdy, dlaczego alkoholizm jest tak popularny pośród lekarzy czy prawników?
Lekarze, prawnicy to (z reguły) zawody nepotyczne. Takie, które są kontynuowane z pokolenia na pokolenie.
Alkohol pojawia się wtedy, gdy znikają marzenia.

Oczywiście nie chcę uogólniać, bo znam pasjonatów medycyny czy prawa, jednak znam też drugą stronę medalu, dlatego postanowiłem posłużyć się akurat tym przykładem.

2) Bycie SZCZĘŚLIWYM, czyli nie Architektura Krajobrazu, bo moja mama mówi, że będą z tego świetne pieniądze po studiach, a wymarzona Weterynaria, bo kochasz zwierzęta i będziesz szczęśliwa.
Nie RACHUNKOWOŚĆ, bo tata ma biuro i przydałaby się księgowa, a Muzyka na Akademii Muzycznej, która jest Twoją pasją i pozwala Ci wyzwolić prawdziwy potencjał.
Nie EKONOMIA, bo ekonomiści są inteligencją narodu, a psychologia, bo chcesz pomagać ludziom w chwilach zwątpienia.

Chyba rozumiesz schemat.

Don't know?

A co jeżeli nie masz pojęcia co studiować?

Na początku przejrzyj wszystkie dostępne kierunki.
Potrwa to kilkanaście dni, by zrobić to sumiennie, ale warto.

Jeżeli przejrzałeś wszystkie uczelnie i dalej nie wiesz na jakie studia chcesz iść, to poszukaj pracy, wyprowadź się z domu, poznaj nowych ludzi, naucz się czegoś od swojego pracodawcy i idź na studia za rok.

Może nie wiesz na jaką uczelnię chcesz chodzić, ale miasto już wybrałeś!

Znajdź pracę właśnie tam, pójdź na kilka wykładów na uczelnie w tym mieście, popytaj znajomych z pracy (przecież już ich masz!), zastanów się nad swoimi zainteresowaniami i dokonaj wyboru rok później.

Roczna przerwa z perspektywy licealisty może przerażać, jednak ja straciłem dwa lata i dobrze wiesz jakie są tego efekty.
Ten rok, czy dwa może uratować Twoje całe życie.

II Dzienne, czy zaoczne?

Nie jestem i jestem zwolennikiem dziennych studiów jednocześnie.

Z jednej strony wiem, że jest to strata czasu i pieniędzy. Teraz pracodawcy o wiele bardziej imponuje to, że studiowałeś i pracowałeś jednocześnie, kończysz studia mając już jakieś doświadczenie w zawodzie (jakimkolwiek), niż skończyłeś studia dziennie ucząc się tylko kilkanaście dni w roku (przed sesją), a przez resztę roku akademickiego imprezując do upadłego.
Tak, wszyscy studiowali. Wiemy jak to jest na „dziennych”.

Z drugiej strony studia dzienne są potrzebne.
Wychodzę z założenia, że młodzi ludzie muszą się wyszaleć. Ja zawsze powtarzam, że „swoją wannę wódki wypiłem” i nie obawiam się kryzysu wieku średniego.
Jestem zdania, że w naszym pokoleniu to zjawisko przestanie istnieć. To nasi rodzice byli pokoleniami, w których „wypadało” się ożenić pomiędzy 19-24 rokiem życia, spłodzić dziecko i pracować na etacie. Wszyscy doskonale wiemy jakie są tego konsekwencje.

Gdy nagle (m.in. dzięki Internetowi) świat stanął dla nich otworem, zaczęli chcieć od życia więcej.
Więcej niż opieka nad dziećmi i wypełnianie wymagań otoczenia.
Nie tego chcemy.
Moja rada?

Wybawcie się, wytańczcie i niech Wam to cholerstwo przejdzie jak najszybciej.
Pożytku z tego żadnego, jednak lepiej teraz, niż w wieku 35 lat zostawiając dziecko w domu z opiekunką, bo przecież mąż w delegacji.

Im szybciej Wam przejdzie ten „szał” imprezowy, będziecie mogli się skupić nad moim ulubionym zdaniem.
Family-vacations
Jedni wolą imprezować w młodości, a drudzy młodość przepracować, by później bawić się przez całe życie.

Życzę Wam, żeby Wasze studia spowodowały, że synonimami słowa „praca” będą „radość„, „rozwój„, „pasja” i „satysfakcja„, a nie „obowiązek„.
Radzę Wam, żebyście nie dopuszczali do sytuacji, w których Waszym życiem będą kierować inni ludzie.
Polecam Wam słuchać serca, jeżeli chcecie obrać odpowiedni kierunek i umysłu, żeby ten kurs utrzymać z jak największa skutecznością.

Powodzenia,
kb.

***************************
Czekasz na kolejny wpis ?
Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil

Reklamy

Dlaczego odkładamy na później?

Za każdym razem, gdy czuję się źle, gdy moje otoczenie nie działa tak, jak powinno i gdy budzę się rano smutny przez kilka dni, a w konsekwencji nawet tygodni z rzędu, pocieszam się w dziwny sposób.

Po kilku dniach zaczynam szukać winy w okół siebie.
W starych ubraniach, w podrapanej klapce od telefonu, w mieście, w którym mieszkam, w innych ludziach.
W tym momencie postanawiam coś zmienić i wpadam na genialny pomysł, w efekcie którego wypełniam swoje życie zabawkami.
Co więcej, w chwili, gdy w okół siebie już mam te zabawki i nie wiem co nowego mógłbym kupić, nawet nie wypełniam, a wymieniam swoje zabawki na nowe, lepsze.

Kupuję nowe ubrania, zmieniam telefon komórkowy na nowszy, wydaję pieniądze na wszystko to, co może mi przynieść poczucie chwilowej satysfakcji i ulgę.
Bo przecież jest lepiej. Tak czy nie?

Wstaję rano. Sprawdzam godzinę na telefonie za kilka tysięcy złotych.
Siadam do laptopa z jabłkiem i ubieram marynarkę, która sprawia, że wyglądam jak prezes banku.
Czuję ulgę.

Niestety tylko chwilową.
Fascynacja rzeczą trwa od kilku godzin do kilkunastu dni.
Niestety, stan pierwotny wraca.

Jak to jest, że czasami zamiast naprawić to, co się zepsuło, wyrzucamy to i kupujemy nowe?
Kiedyś spotkałem się z piękną anegdotą, która brzmiała mniej więcej tak…

Syn zasmucony swoimi niepowodzeniami w związkach podszedł do swojego ojca i matki, którzy w parku czule trzymali się za ręce i zapytał:
– „Jak to jest tato, że jesteście ze sobą już 50 lat, a dalej tak mocno się kochacie?”
– „Bo widzisz synu, my pochodzimy z czasów, w których jak coś się zepsuło, to się naprawiało, a nie wyrzucało i kupowało nowe.”
cute-old-cuoples-6
I tak rzeczywiście jest.

Zmieniamy wystrój, wygląd zewnętrzny, zasłonki i ogródek. Dbamy o pachnące świeczki, kupujemy automatyczne odświeżacze, a cały czas boimy się zaglądnąć do lodówki, gdzie leży stary, śmierdzący i zgniły kawałek mięsa.

Powiem Ci dlaczego tak robimy.
Zamiast dojść do źródła problemu, staramy się od niego uciec.
Przykrywamy go tylko warstwą zabawek, ozdób, posypujemy confetti i wydaje nam się, że w ten sposób uciekniemy od odpowiedzialności.

Jednak, niestety, ktoś ten kawał nieświeżego mięsa do tej lodówki musiał włożyć, a następnie zostawił go tam na długi, długi czas.
Prawdopodobnie na chwilę o nim zapomniał, a gdy już się zorientował, po prostu bał się konfrontacji i teraz szuka wymówek.
Zrzuca odpowiedzialność za swój błąd na otoczenie.

A wystarczyło tylko go wyciągnąć na drugi dzień, ubić tłuczkiem, przyprawić i wrzucić na rozgrzaną do czerwoności patelnię.

Nie. Nie teraz. Teraz już jest na to za późno.

Jeżeli metafora „steka” jako problemu do Ciebie jeszcze nie przemawia, to wyobraź sobie, że każdy problem, który prokrastynujesz (odkładasz na później), nie maleje.
Co więcej, każdy problem, który próbujesz ukryć, schować, zapomnieć, tylko czeka na moment, aby wyskoczyć i Cię zaatakować.

procrastinate

Te problemy to „cienie„, o których pisałem już wcześniej.

Moja rada?
Nie odkładaj na później, bo później nie istnieje.
Istnieje tylko tu i teraz.

bodyCover_334

Jeżeli masz osiągnąć sukces, zacznij dzisiaj i piszę Ci to zagryzając duży kawałek grillowanej wołowiny.
Moja lodówka jest pusta.
Mam nadzieję, że mimo później godziny, Ty też opróżnisz swoją.
Metaforycznie, oczywiście.

Powodzenia,
kb.

***************************
Czekasz na kolejny wpis ?
Daj mi znać w komentarzu tutaj lub na moim profilu Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil
YouTube: http://www.youtube.com/kamilbelztv

Dlaczego warto sięgnąć dna?

Zawsze, bez względu na to jaki poziom wiedzy będziemy mieli, ile technik motywacyjnych będziemy znali i jak często będziemy jeździli na szkolenia, w naszym życiu będą pojawiały się chwile słabości.

Dzisiaj ja mam ten dzień. I powiem Wam, że to jest normalne.

Takie jest życie, tacy są ludzie. Musimy zaakceptować fakt, że czasami będzie gorzej.

Świat jest zestawieniem dobra i zła. Tylko w przypadku konfrontacji dwóch przeciwnych sobie energii jesteśmy w stanie znaleźć spokój i równowagę.

Każdy z nas potrzebuje porażki, smutku, bólu i rozpaczy.
Im cięższych emocji w życiu doświadczymy, tym silniejsi jesteśmy.
Im więcej w życiu przeszliśmy, tym bardziej potrafimy doceniać to, co mamy.

see-lonely-sad-pain

Nie bój się być sam.
Dzięki temu poznasz swoje prawdziwe potrzeby.
Paradoksalnie odpowiedzi na najtrudniejsze pytania są z reguły najprostrze.
Bardzo często szukamy ich pytając o rady swoich przyjaciół, rodziny, mentorów.
Nie zauważamy, że większość odpowiedzi na te pytania doskonale znamy, bo są one w nas samych.
Jednak przez wszystkie „rozpraszacze” w postaci codzienności, Facebook’a, technologii, zmartwień i śmieci, nie potrafimy się do nich przekopać.
Twój umysł jest tak zaśmiecony strachem, obawami, wizją porażki, że czujesz się mentalnie sparaliżowany!
Moja rada?
Tak jak wyrzucasz śmieci z domu, wyrzucaj śmieci ze swojej głowy.

Mam dla Ciebie wyzwanie.
Wyzywam Cię, żebyś spędził ze sobą cały dzień!
Wyłącz telefon, wyloguj się z Social Media, zostaw znajomych i obowiązki.
Jeden dzień w ciszy, z naturą, z daleka od wszystkich.
Połóż się, postaraj wyciszyć i daj swoim myślom płynąć bez żadnych zobowiązań.
W momencie, gdy poczujesz, że niepotrzebne myśli same zaczynają odchodzić, weź kartkę i zrób poniższe ćwiczenie.

Zadaj sobie pytania:
1. Kim chciałbym być (wygląd, umiejętności, charakter, zainteresowania, hobby)?
2. Jak powinno wyglądać moje życie (praca, związek, otoczenie, znajomi)?
3. W jaki sposób mogę pomóc innym ludziom?
4. Co mogę zrobić aby świat stał się dzięki mnie lepszym miejscem?

Zapisz odpowiedzi i spójrz na nie w momencie, gdy się zagubisz, gdy „rozpraszacze” znowu przejmą kontrolę nad Twoim prawdziwym „JA”.

Nie bój się chwili słabości.
Dzięki niej zauważysz wzrost swojej siły.
Dzięki tzw. „dołkowi” będziesz w stanie sprowokować swój organizm do działania. Potrzebujesz porażki! Każdy z nas jej potrzebuje.
Potrzebujesz zawodu miłosnego, żeby poznać prawdziwą miłość i ją docenić!
Potrzebujesz zamknąć swój pierwszy biznes, żeby nie popełnić tych samych błędów przy następnym!
Potrzebujesz upaść i stracić wiele osób w swoim życiu, aby przekonać się, którzy są przy Tobie mimo Twoich porażek!

Ta gorsza strona jest potrzebna po to, by dostrzec tą lepszą.

p01n9b5z

Wiesz dlaczego warto sięgnąć dna?
Światłość najlepiej widzisz wtedy, gdy otacza Cię zupełny mrok.
Gdy jest jasno, ciężko dostrzec promienie światła.
Gdy jest ciemno, wystarczy nawet mała iskra, która wskaże Ci kierunek, aby z tej ciemności wyjść.

Twoim zadaniem jest znaleźć swoją iskrę.
Ta iskra, to Twoja pasja.
Miłość do życia. Czynność, która sprawia, że kochasz żyć!
Masz ją w sobie. Każdy ją ma.
Twoim zadaniem jest ją odnaleźć, a odnajdziesz ją odpowiadając sobie na pytania, które wyżej Ci zadałem.

Wierzę, że każdy rodzi się z talentem i jeżeli tego talentu nie wykorzystasz, ucierpimy na tym MY wszyscy.
Dlatego dbaj o swój talent.
Podążaj za swoimi marzeniami.
Wierz w siebie, a przekonasz się jak szybko zaczną wierzyć w Ciebie inni.

Powodzenia,

kb.

***************************
Chcesz więcej?
Kanał YouTube: http://www.youtube.com/kamilbelztv
Facebook: http://www.facebook.com/belzkamil